Międzynarodowa debata w Łodzi

O członkostwie Polski w UE

„10 lat po największym rozszerzeniu UE – perspektywa lokalna i regionalna” to tytuł międzynarodowej debaty, która odbyła się 23 czerwca 2014 r. w Łodzi. Towarzyszyła ona posiedzeniu Komitetu Politycznego Rady Gmin i Regionów Europy (CEMR). 

Łódzka debata była jednym z elementów realizowanego w tym roku przez Związek Miast Polskich projektu „Dekada członkostwa Polski w UE – jacy byliśmy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy?”. Jest on realizowany w ramach kolejnej edycji „Wsparcia samorządowego i obywatelskiego wymiaru polskiej polityki zagranicznej 2014” finansowanego przez  Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP. Przedsięwzięcie jest realizowane we współpracy ze Związkiem Powiatów Polskich, Związkiem Gmin Wiejskich RP, Gazetą Samorządu i Administracji, Serwisem Samorządowym PAP i Polsko-Niemiecką Współpracą Młodzieży. Honorowy patronat nad projektem objęła Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji.

Działania w ramach projektu „Dekada członkostwa Polski w UE – jacy byliśmy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy?” koncentrują się na przypadającym w tym roku jubileuszu 10-lecia członkostwa Polski w UE oraz na niedawnych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Celem projektu jest nie tylko dokonanie bilansu, ale także przekazanie doświadczeń polskiej transformacji politycznej, gospodarczej i społecznej innym krajom, w tym przechodzącym proces demokratyzacji i budowy społeczeństwa obywatelskiego. Doskonałą okazją do tego była właśnie łódzka debata. Wzięli w niej udział członkowie Komitetu Politycznego CEMR, przedstawiciele władz samorządowych z całej Europy, w tym także reprezentanci krajów aspirujących i przechodzących proces demokratyzacji i budowy społeczeństwa obywatelskiego (m.in. Ukraina, Mołdawia, kraje Bałkanów Zachodnich).

 Najpierw samorząd, potem Unia

 Celem, jaki założyli organizatorzy debaty, było pokazanie wpływu 10 lat członkostwa w UE na pozycję Polski na arenie międzynarodowej, także dokonanie bilansu największego rozszerzenia UE z perspektywy krajów członkowskich. Polski bilans, z racji obchodzonego w tym roku jubileuszu 25-lecia odzyskania wolności, jest naznaczony sukcesami, jakie Polska odniosła po pierwszych po wojnie wolnych wyborach. Przystąpienie do Unii Europejskiej było w naszym kraju wymarzoną, ale jednak świadomą konsekwencją zmian, które nasz kraj wprowadził 15 lat wcześniej. Polska nie brała udziału w tworzeniu Unii Europejskiej. Przystępowała do gotowego projektu, jednak – co podkreślają często przy okazji tegorocznego jubileuszu polscy samorządowcy – głęboko się do tej akcesji przygotowała.

- Zmiana w naszym kraju rozpoczęła się w 1990 roku wraz z wprowadzeniem w życie reformy samorządowej – mówił w Łodzi poseł do Parlamentu Europejskiego Jan Olbrycht.- Byłem wtedy burmistrzem Cieszyna i pamiętam, jak współpracowaliśmy z samorządowcami innych krajów Europy i walczyliśmy o wzmocnienie samorządów. Przystąpienie do UE było dla nas wynikiem czasu bardzo intensywnej pracy. Pamiętajmy, że nie tworzyliśmy w Polsce systemu samorządowego po to, by sięgać po pieniądze unijne. Rozmawialiśmy raczej o kwestiach lepszego zarządzania, przejrzystości władzy, nowej demokracji i o tym, jak w poszczególnych krajach powinien zachowywać się samorząd terytorialny. Byliśmy bardzo aktywni, staraliśmy się do akcesji jak najlepiej przygotować uczestnicząc w pracach różnych europejskich instytucji, takich jak Rada Gmin i Regionów Europy.

Jan Olbrycht przypomniał, że społeczeństwa krajów tzw. starej Unii nie przygotowywały się w jakiś szczególny sposób do członkostwa. Jednak przy rozszerzeniu Unii 10 lat temu musiały wykazać się pewną szczególną wrażliwością, inną niż tak, która cechuje mieszkańców krajów postsowieckich. Zwrócił uwagę, że do dziś – 10 lat po rozszerzeniu – wciąż nasze kraje nazywa się „nowymi”. Przy czym nigdy nie mówi się tak na przykład o Austrii, która przystąpiła do wspólnoty również stosunkowo niedawno. W nazewnictwie tym chodzi bowiem nie o podkreślenie pewnych ram czasowych procesów zachodzących w Unii, ale o określenie krajów dawnego bloku wschodniego.

 Rozmowa o wartościach

 Przypominając o sukcesach Polski w świetnym wykorzystaniu środków europejskich czy choćby o nowych miejscach pracy stworzonych dla Europejczyków po ostatnim rozszerzeniu wspólnoty, zaapelował o nie zamykanie się mieszkańców i polityków Unii na nowe państwa. Wątek ten poparł także Jeremy Smith, Sekretarz Generalny CEMR w latach 2002-2009. Mówił podczas debaty, że Unia potrzebuje znacznie większego wymiaru współpracy politycznej i gospodarczej.

- Potrzeba nam silniejszego podejścia włączającego – mówił.

Inni uczestnicy spotkania postawili duży nacisk na wartości, które stanowią o Unii i które były bliskie Europejczykom wtedy, gdy Unia powstawała, ale także gdy się rozszerzała.

- Wolność sprawiedliwość, programy socjalne – to jest Europa -  podkreślał Lazaros Savivdes, samorządowiec z Cypru. Andrzej Porawski, dyrektor Biura ZMP,  opowiadając o swoich niedawnych pobytach w Kijowie i o spotkaniach z Ukraińcami na kijowskim Majdanie, przypomniał także o solidarności. – Musimy na nowo zdefiniować sobie, co znaczy „solidarność” w Unii Europejskiej i spróbować ją realizować – mówił w Łodzi.

 Unia to zmiana

Jednym z uczestników debaty była Halyna Bordun, Kierownik Działu Personalnego Rady Miejskiej Lwowa.

- Kiedy półtora roku temu zaczynaliśmy mówić o możliwości przystąpienia do Unii Europejskiej, nikt nie wyobrażał sobie, jak to będzie wyglądać – mówiła. – Bo Unia to zmiana we wszystkim, w życiu całego kraju. Kiedy w listopadzie 2013 roku powstał Majdan, myślano przede wszystkim o kwestii wejścia Ukrainy do Unii Celnej. Czy mieszkańcy Ukrainy wtedy rozumieli, czym jest Unia Europejska? Dziś widzimy skutki tego, że chęć zmiany nie dotknęła całego kraju w równym stopniu, bo w 1991 roku, gdy Ukraina stała się wolnym krajem, nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że w tym kraju jest wschód i zachód i że wiele spraw Ukraińców dzieli.

Halyna Bordun przyznała, że teraz jej rodacy zastanawiają się nad swoją przyszłością w Unii. Zaczęli mówić o nowych politykach, a politycy zaczęli rozumieć, że ważne jest co piszą w swoich programach.

- W marcu na spotkaniu przedstawicieli miast Ukrainy zaczęliśmy szukać wyjścia z naszej trudnej sytuacji. To co miało robić państwo, rząd, my zaczęliśmy robić w miastach – mówiła.- Dziś w rozmowach na ulicy często pada słowo „lustracja”. Ludzie oczekują nowej polityki, nowych ludzi w polityce, zmian. Te zmiany to demokracja, uczciwość, to Unia Europejska. Może pierwszy raz w historii ten kraj nie walczy przeciwko komuś, tylko o siebie u siebie.

 Polska w Unii – analiza skutków

Analizą ekonomicznych i społecznych skutków członkostwa Polski w Unii Europejskiej zajęło się Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP. Wnioski z projektu zrealizowanego na ten temat zaprezentowała podczas łódzkiej debaty Małgorzata Kałużyńska, dyrektor Departamentu Ekonomicznego UE w MSZ. Przypomniała, że przed największym w historii rozszerzeniem UE pojawiło się bardzo wiele obaw, jak ten proces wpłynie na samą Unię i na państwa, które do niej przystąpią. W prasie z tamtych czasów publikowano wiele czarnych scenariuszy, a społeczeństwo szykowało się na problemy i wyrzeczenia. Mówiono, że ewentualne korzyści z członkostwa odczują dopiero kolejne pokolenia Polaków. Okazało się jednak, że korzyści pojawiły się bardzo szybko. Żeby zobrazować skalę zmian analitycy MSZ porównali Polskę z 2003 roku z tą obecną.

- Pierwsze nasze spostrzeżenie jest takie, że wejście do UE jest przede wszystkim szansą i trzeba umieć ją wykorzystać – mówiła podczas debaty Małgorzata Kałużyńska. – Wykorzystanie szans ekonomicznych zależy od tego, jaką prowadzi się politykę gospodarczą.

W Polsce po wejściu do Unii PKB zwiększył się o połowę. Nasza gospodarka pozytywnie przeszła najpoważniejszy test – globalny kryzys gospodarczy. Szybsze tempo rozwoju w porównaniu z innymi państwami sprawiło, że Polska osiągnęła dwie trzecie średniego poziomu rozwoju gospodarczego UE. Jeszcze w 2003 r. polski PKB na osobę, mierzony wartością siły nabywczej, wynosił 48,8% średniej UE. W 2012 r. wyniósł 66,9%, co oznacza wzrost o 18,1 pkt. proc. W raporcie MSZ podkreślono, że w ciągu 10 lat członkostwa powstały w Polsce 2 miliony nowych miejsc pracy.

Obok korzyści gospodarczych Polska odnotowała także osiągnięcia polityczne. Najważniejszym i najtrudniejszym były negocjacje budżetowe na lata 2014-2020. Polska zdobyła silną pozycję polityczną i reputację kraju przewidywalnego i odpowiedzialnego. – Skutecznie i sprawnie budowaliśmy koalicje i graliśmy zespołowo, wiedząc, że w Unii 28 państw niewiele może zdziałać w pojedynkę – czytamy w publikacji wydanej na zakończenie ministerialnego projektu.

 Trudna przyszłość po wyborach

 Autorzy opracowania zwrócili uwagę na jeszcze jedno osiągniecie Polski – nie mniej ważne od wskaźników ekonomicznych i korzyści politycznych – polski euroentuzjazm. Zwłaszcza na początku procesu akcesji poziom poparcia społecznego dla Unii był w naszym kraju bardzo wysoki, co pozwoliło skutecznie działać we wspólnocie.

Owo poparcie ogólne dla UE jest w Polsce nadal wysokie, jednak frekwencja podczas niedawnych wyborów do Parlamentu Europejskiego była jedną z najniższych w Europie. Podobny niski poziom udziału w głosowaniu odnotowały wszystkie tzw. nowe państwa członkowskie, w których wciąż na wysokim poziomie pozostaje ogólne poparcie dla wspólnoty.

- Te wybory odzwierciedlają nastroje, które są wynikiem aktualnej sytuacji w UE – komentował ta sytuacje Jan Olbrycht, wybrany niedawno na trzecią kadencję do Parlamentu Europejskiego. – A nastoje te kształtują na przykład programy oszczędnościowe w Grecji i we Włoszech czy negatywne nastawienie do imigrantów we Francji. Problem polega na tym, że nastroje są chwilowe, ale wybory dokonane pod ich wpływem będą skutkować przez najbliższych 5 lat. Przed nami zupełnie nowy Parlament Europejski z dwoma krzyżującymi się perspektywami: klasycznym podziałem na prawice i lewicę oraz z podziałem na proeuropejskość i antyeuropejskość. W tym drugim przypadku niemożliwe będą żadne kompromisy. Unia Europejska niewątpliwie ma przed sobą bardzo trudny czas.

 Ewa Parchimowicz